WYBUJAŁE EGO | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

WYBUJAŁE EGO

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat żadna inna koncepcja biologiczna nie była częściej błędnie interpretowana i nie wywarła bardziej destrukcyjnego wpływu na zachowanie biznesmenów niż pojęcie „samolubnego genu”. W opublikowanej w 1976 roku książce pod tym chwytliwym tytułem Richard Dawkins, ewolucjonista z Oksfordu, argumentował, że każdy z nas jest produktem swoich genów, które przetrwały, ponieważ rywalizowały równie bezwzględnie, jak gangsterzy z Chicago.

Tytuł książki jest metaforą. Geny oczywiście nie są ani samolubne, ani altruistyczne: nie kierują się żadnymi motywami. Dawkins chciał tylko powiedzieć, że podstawowym zadaniem genu jest doprowadzenie wszystkimi możliwymi sposobami do tego, żeby w następnym pokoleniu było jak najwięcej jego kopii. Od opublikowania książki nieustannie musiał tłumaczyć, że nigdy nie propagował egoizmu jako najlepszego sposobu na osiągnięcie tego celu. „Starajmy się nauczać szczodrości i altruizmu – napisał – ponieważ z urodzenia jesteśmy egoistami.”

Koncepcja wrodzonego egoizmu, podobnie jak przetrwania najlepiej dostosowanego, odznacza się pewną intuicyjną logiką, dlatego wielu ludzi tak chętnie ją akceptuje. Od czasów Arystotelesa filozofowie gardzą kupcami czy przedsiębiorcami jako samolubnymi łajdakami. Teraz, po dwóch tysiącach lat zaprzeczeń, biznesmeni wreszcie mogli powiedzieć: „No, tak. Ale właściwie o co wam chodzi?”.

„W ciągu ostatnich dwudziestu lat zdarzyło się coś bardzo dziwnego – zauważył w roku 1998 John Kay, profesor zarządzania z Oksfordu. – Taki niezbyt pochlebny opis sfery biznesu, poprzednio głoszony tylko przez jej przeciwników, teraz jest entuzjastycznie akceptowany przez samych zainteresowanych. Ludzie biznesu nie czują się już zmuszeni do odpierania oskarżeń, że kierują się egoistycznymi motywami, dążą do realizacji wąskich interesów i zachowują się instrumentalnie.” Kay nie obciążył odpowiedzialnością za to swego kolegi Dawkinsa. Nie brakowało innych, na których można było z powodzeniem zrzucić winę – pod ręką był na przykład Milton Friedman, ekonomista z University of Chicago, który w 1970 roku zadeklarował: „Społeczna odpowiedzialność przedsiębiorcy polega na zwiększaniu zysków”. Friedman tylko wyraził to, czego wszyscy oczekiwali po ekonomiście opiewającym wolny rynek, natomiast Dawkins jest biologiem i wbrew własnym intencjom dostarczył biznesmenom argumentów na poparcie tezy, że ich samolubne zachowanie nie wynika tylko z przesłanek ekonomicznych. Takie zachowanie jest naturalne. A jeśli tak, to dlaczego się go wstydzić? Czemu zatem mielibyśmy krytykować nawet najbardziej absurdalne i skrajne jego przejawy? Dlaczego firma Tyco nie miała organizować na Sardynii przyjęcia urodzinowego dla żony prezesa Dennisa Kozłowskiego, gdzie jedną z atrakcji była wykonana z lodu i sikająca Sto- liczną kopia Dawida Michała Anioła? Dlaczego WorldCom nie miałby być prywatną skarbonką Berniego Ebbersa? W tym zaślepionym, egomaniakalnym duchu pewien amerykański dziennikarz radiowy, samozwańczy „bicz na lewicowe media”, dowodził niedawno, że egoistyczna chci-

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>