Jak walczymy o dominację w pracy | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Jak walczymy o dominację w pracy

Gdy Will Wyatt był w latach dziewięćdziesiątych wysokim urzędnikiem BBC, często miał do czynienia z Patricią Hodgson, też menedżerem z wyższych szczebli firmowej hierarchii. Jak wspomina, kazała ona swoim asystentkom „uprawiać grę, w której chodziło o to, żeby inni czekali, aż odbierze telefon. «Łączymy?» – pytała jej asystentka twoją, a zgodnie konwencją, którą można uznać za zwykłą uprzejmość, obie powinny jednocześnie łączyć swoich szefów. Tak się jednak nie działo. Tylko twoja asystentka naciskała guzik, dlatego musiałeś rozmawiać z asystentką Patricii, nim zostałeś dopuszczony do rozmowy z nią samą. To denerwowało inne asystentki, które czuły się upokarzane. Ja tylko się uśmiechałem.”

Hm, wprawdzie Wyatt mówi, że tylko się uśmiechał, ale zapamiętał to na tyle dobrze, by opisać już na siódmej stronie swych pamiętników The Fun Factory: A Life in the BBC. Takie drobne starcia zdarzają się w pracy każdego dnia, a i kilka razy dziennie. Dwie osoby patrzą sobie w oczy przez cały pokój i jedna w końcu odwraca wzrok. Bingo, mamy przykład walki o dominację. Ta, która odwróciła spojrzenie, skapitulowała. Drobne starcia o terytorium, subtelne oznaki statusu – wszystko to służy zdobyciu przewagi nad drugim człowiekiem. Język pozwala nieskończenie rozszerzyć głębię i złożoność takich kontaktów. Szympans alfa dysponuje nie więcej niż dwudziestoma sygnałami wokalnymi, które może wykorzystać, żeby zakomunikować innym, że jest cholernym sukinsynem i potrafi bezwzględnie postawić na swoim. Przeciętny menedżer może przekazać tę samą w istocie treść, korzystając ze słownika liczącego od sześćdziesięciu do stu tysięcy słów (Czy potrafisz powiedzieć: „Chcę to widzieć na swoim biurku przed wyjściem z pracy!”? Czy potrafisz wykorzystać zwroty „zlecić na zewnątrz” i „reorganizacja”?), a także bogatego języka ciała i mimiki. Dzięki temu wszelkie uwagi, upomnienia, ukłucia, bolesne razy i groźby redukcji można przekazać szeptem lub nawet tylko za pomocą intonacji. Kiedy Sandy Weill i Lou Gerstner pracowali jeszcze razem w American Express, podczas pewnej narady z zarządem Weill wskazał grubym paluchem przypis w raporcie Gerstnera i spytał: „Dlaczego czas na udzielenie klientowi odpowiedzi wzrósł z trzydziestu ośmiu do czterdziestu pięciu sekund?”. To było zasadne pytanie, zadane neutralnym tonem, jedno z wielu, jakie zadaje się w pracy. Mimo to wszyscy, którzy znali Weilla, doskonale wiedzieli, że była to również próba wprawienia Gerstnera w zakłopotanie.

Walka o dominację może być prowadzona nawet przy użyciu komplementów. Tak się zdarzyło, gdy szef pewnej firmy z Ameryki Południowej przyjechał do kierowanego przez rodowitą Amerykankę oddziału w Portoryko. „Wyglądasz dziś bardzo seksownie” – przywitał ją, mając koło siebie grupę naukowców ze Stanów Zjednoczonych. Z jego perspektywy miał to być uprzejmy komplement. Dla niej była to próba upokorzenia i wciągnięcia do jego haremu. W innych czasach lub innej kulturze mogłaby odpowiedzieć na ten akt dominacji uległym uśmiechem lub skrom- nie spuścić wzrok. Zamiast tego uśmiechnęła się lodowato, po czym zwróciła się do amerykańskich gości: „Proszę wybaczyć mojemu szefowi, jeśli przeżyli państwo szok kulturowy”. To był uprzejmy sposób nazwania go męskim szowinistą, a równocześnie przyznania, że on jest tu szefem. Goście być może nawet nie zauważyli, że sztych w pojedynku o dominację został odparowany. Szef został zręcznie zrugany: stał, nie wiedząc, co powiedzieć, a wszyscy wokół wciąż się uśmiechali.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>