UKRYTE HIERARCHIE CZ. III | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

UKRYTE HIERARCHIE CZ. III

Tak samo wygląda nasza sytuacja w miejscu pracy, a rozliczne reguły niewidzialnej hierarchii nie ograniczają się do porządku, w jakim wszyscy zasiadają w sali obrad. Jak się przekonamy w dalszych rozdziałach, nieświadomie deklarujemy dominację lub podporządkowanie nie tylko za pomocą mowy ciała lub mimiki, ale również ilekroć coś mówimy (lub gdy zdrowy rozsądek podpowiada nam, żeby lepiej siedzieć cicho).

Co z tego ostatecznie wynika? Jak bardzo powinna być rozbudowana hierarchia, żeby firma mogła najlepiej wykorzystać swoich pracowników? To zależy od wielu okoliczności. Pawiany i firmy z listy Fortune 500 mogą i czasami rzeczywiście wykonują zwrot o 180 stopni w wyborze stylu dominacji, gdy dyktują to warunki i cechy osobowości osobników zajmujących kluczowe pozycje. Istotne jest natomiast to, że w każdej sytuacji pracownicy są zadowoleni, gdy hierarchiczna struktura jest jasna i przejrzysta. Ludzie potrzebują zwierzchników, którzy niezwłocznie podejmują decyzje (choćby nawet błędne), zamiast pozwolić im leżeć bezczynnie, jak – wedle określenia pewnego analityka finansowego – „trójnogim koniom, których nikt nie chce zastrzelić”. Ludzie nie lubią tylko, gdy ktoś zbyt często i zbyt nachalnie przypomina im o istnieniu hierarchii.

Mapie później został dyrektorem ZooAtlanta i musiał regularnie spotykać się z wieloma ważnymi figurami z grona lokalnych biznesmenów. Zwrócił wówczas uwagę, że podobny sztywny porządek siedzenia obowiązuje również podczas takich spotkań, przy czym pełni on analogiczne funkcje jak hierarchia w stadzie pawianów. Mapie zaczął nawet myśleć o spotkaniach z biznesmenami jako „zajęciach z pawianologii”, ale oczywiście nie dzielił się tą refleksją ze swoimi znajomymi naczelnymi. „Dla mnie porównanie z wyrafinowanym pawianem, który zrobił karierę, to komplement – zauważa Mapie. – Obawiam się jednak, że koledzy ze sfer biznesowych mogą nie podzielać mojego entuzjazmu.”

Większość spośród nich nigdy bowiem nie dostrzegała – a prawdę mówiąc, nigdy nie chciała dostrzec – hierarchii, która skłaniała każdego do instynktownego zajmowania właściwego miejsca.

Błazenki to niewielkie, kolorowe rybki, żyjące w małych grupkach, w rafach koralowych, między czułkami anemonów. Czułki anemonów są jadowite, ale taka nisza zapewnia schronienie pięciu lub sześciu błazenkom, które żywią się przepływającymi tędy mikroskopijnymi organizmami oraz odchodami gospodarza. Nie wypływają na otwarte wody, gdyż to wiązałoby się z dużym zagrożeniem ze strony drapieżników

Jedyną nadzieją dla nowo narodzonego błazenka jest przyłączenie się w charakterze „młodszego partnera” do hierarchii w pobliskim anemonie. Nowy przybysz stara się wydać mały i niegroźny dla mieszkańców, a oni go wówczas nie odpędzają. Ta taktyka okazuje się tak skuteczna, że bła- zenek przyjmuje ją na stałe. Na każdym szczeblu hierarchii osobniki starannie pilnują, żeby ich wielkość była równa 80

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>