UKRYTE HIERARCHIE CZ. II | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

UKRYTE HIERARCHIE CZ. II

Gdy prymatolog Terry Mapie dostał pierwszą posadę na uniwersytecie po zrobieniu doktoratu, miał nadzieję, że przynajmniej nie będzie miał do czynienia z uprzykrzoną korporacyjną hierarchią. Przecież profesorowie mają zagwarantowane zatrudnienie aż do emerytury. Niedługo po rozpoczęciu pracy wziął udział w posiedzeniu rady wydziału. Na sali przeznaczonej dla dwustu osób miało się zebrać około dwudziestu naukowców, uważających się za prawdziwych wolnomyślicieli. Mapie, pełen entuzjazmu nowicjusz, przyszedł pierwszy i usiadł w trzecim rzędzie. „Chwilę później przyszedł jakiś członek fakultetu, którego prawie nie znałem – wspomina. – Stanął obok, wpatrywał się w swoje buty i wydawał się nieco speszony. Sytuacja była niezręczna. Ja siedziałem na trzecim fotelu, on stał w przejściu. «O co chodzi, Tom?» – spytałem. – «Siedzisz na moim miejscu» – odpowiedział. Wybuchnąłem śmiechem, ale przesiadłem się jedno miejsce dalej. «Teraz siedzisz na miejscu profesora Smitha» – powiedział. – «Fatalna sprawa – odrzekłem. – Profesor Smith będzie musiał usiąść gdzieś indziej».”

Mapie został na wydziale. Przyszło mu do głowy, że jako prymatolog powinien notować obserwacje, choćby po to, żeby nie nudzić się na posiedzeniach rady. Przez kilka lat dokumentował „sztywny, powtarzalny sposób zajmowania miejsc, który nie zmienił się nawet po przeniesieniu obrad do innej sali”. To była niewidzialna hierarchia. Została znacząco naruszona tylko wtedy, gdy na wydziale zatrudniono kobiety. W tych mrocznych czasach, nim polityczna poprawność wymusiła wzięcie w karby niskich popędów naczelnych, alfa, jak łatwo było przewidzieć, pozwalał usiąść obok siebie młodym kobietom: rzecz nie do pomyślenia w przypadku nowych pracowników płci mę- skiej, którzy dopiero szukają swojego miejsca w hierarchii. (Ale przynajmniej nie węszył i nie prychał!)

Mapie wiedział, że inne gatunki również mają wypracowane wzorce zachowań służących do wytaczania terytorium i ustalaniu stabilnych relacji z potencjalnymi rywalami z otoczenia. Wilki używają do tego sygnałów zapachowych. Ptaki posługują się śpiewem. Takie znaki zapachowe i wokalne spełniają prostą funkcję w świecie zwierząt. To deklaracja „Ja tu żyję, wycofaj się!”, która minimalizuje niebezpieczeństwo bezpośredniego konfliktu z sąsiadami. Gdyby nie to, wszyscy marnowaliby cały czas na walkę, a zwierzęta są zbyt inteligentne, żeby tak się zachowywać. To pochłaniałoby zbyt wiele energii, odwracało uwagę od głównego zadania, jakim jest zdobycie jedzenia, a dodatkowo narażało na poważne niebezpieczeństwo rozszarpania gardła.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>