Tommy Lasorda, menedżer baseballu | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Tommy Lasorda, menedżer baseballu

Naukowcy badający zachowanie zwierząt w zasadzie winni są przeprosiny wszystkim, którzy padli ofiarą któregoś z ogarniętych manią wielkości liderów biznesu. (Tak, oczywiście! Naprawdę bardzo mi przykro. Proszę wziąć numerek. Dzisiaj kolejka ma tylko dziesięć tysięcy kilometrów.) Idee, które narodziły się z badań nad życiem dżungli czy sawanny, wywarły bowiem wielki wpływ na zachowanie współczesnych korporacji. No, ale skoro przyjmuję założenie, że historia naturalna może pomóc w zrozumieniu zachowania ludzi w organizacjach, to chyba powinienem się z tego cieszyć?

Niestety, nie do końca. Naukowcy są tylko ludźmi i aż nadto często znajdują w świecie przyrody dokładnie to, do znalezienia czego skłaniają ich teorie, w które wierzą, i uprzedzenia, które podzielają. Ponadto, nim najtrafniejsza koncepcje biologiczne przedostaną się do sal konferencyjnych i gabinetów prezesów, zwykle zostają mocno zniekształcone (by nie powiedzieć – przykrojone lub wręcz poćwiartowane).

Wielu biznesmenów z całej teorii Darwina kojarzy tylko jeden frazes (który zresztą nie on sformułował): „przetrwanie najlepiej dostosowanych”. Zwykle cytat ten jest przywoływany, gdy wynagrodzenia członków zarządu szybują ekspresową windą ku niebiosom, a pensje szeregowych pracowników równie szybko opuszczane są wielokrążkiem w dół. (Darwin zapożyczył zwrot „przetrwanie najlepiej dostosowanych” od filozofa Herberta Spencera. Sam nigdy jednak nie uważał socjopatologicznego zachowania za dowód dostosowania i wyszydzał wszystkich, którzy tak sądzili. „Znalazłem w manchesterskiej gazecie bzdurny kompletnie artykuł – pisał do znajomego -jakobym to miał dowodzić, iż «siła to racja». Wszak w takim wypadku słuszność stałaby po stronie Napoleona, a i każdego nieuczciwego komiwojażera.”)

W połowie XX w. przedstawiciele świata nauki przyczynili się do umocnienia obrazu biznesmenów i dyrektorów jako bezwzględnych drapieżników. Biolodzy, którzy przeżyli koszmar drugiej wojny światowej, często opisywali dawnych przodków ludzi jako brutalnych i żądnych krwi zabójców. Wszyscy studenci czytali Tak zwane zło Konrada Lorenza, który dowodził, że ludzie są z natury agresywni. Jeśli nie czytali Lorenza, mogli zapoznać się z wizją „morderczej małpy”, przedstawioną w opowieści Williama Goldinga Władca much (to historia grupy uczniów, którzy na bezludnej wyspie stopniowo degenerują się aż do stanu pełnego zdziczenia). Kwintesencję tej koncepcji ukazywała początkowa scena filmu 2001: Odyseja kosmiczna, gdy nasz owłosiony przodek zabija swego wroga, po czym wyrzuca w powietrze narzędzie zbrodni, okrwawioną kość, a ta, niczym za sprawą magii, przemienia się w statek kosmiczny. Wszystkie osiągnięcia ludzkości wywodzić by się miały zatem z naszej gwałtownej natury. To przekonanie leży u podstaw wielu póz przyjmowanych przez różnych prezesów, trenerów, menedżerów i polity- ków, naśladujących agresywne małpy, gdy tak stają ze skrzyżowanymi ramionami i zaciśniętymi ustami: Żadnych głupstw. Ja alfa. Ja nie żartować!

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>