„Och, musisz mi to powiedzieć...” | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

„Och, musisz mi to powiedzieć…”

„Plotka niszczy biznes – obwieścił niedawno branżowy magazyn «Workforce» – ale działy HR mogą z tym skończyć”. To oczywiście wspaniała nowina. Najwyraźniej geniusze od zarządzania zasobami ludzkimi potrafią również nauczyć krokodyle pisać sonety, a hipopotamy tańczyć gawota.

Plotkowanie leży w ludzkiej naturze. Położenie kresu plotkom wymagałoby cudu, a może raczej czarnej magii. A co gorsza, gdyby ludzie nie plotkowali, wszystkie organizacje uległyby kompletnemu paraliżowi. Choć plotkowanie jest powszechnie potępiane, przepływ strzępów informacji i złośliwości o osobnikach z naszego otoczenia jest dla nas egzystencjalną koniecznością, zarówno jako społecznych z natury naczelnych, jak i zwierząt korporacyjnych. Gdyby nie plotki, znaleźlibyśmy się na społecznej i duchowej pustyni. Pewien antropolog opisał plotki jako „instrument podtrzymywania jedności, moralności i wartości grup społecznych”. Jak na opis plotki, brzmi bardzo podniośle. Zróbmy zatem krótką dygresję i przejdźmy do kwestii bardziej przyziemnych.

Gdy dziennikarz David Jones zajmował się w londyńskim dzienniku „Daily Telegraph” redagowaniem nekrologów, z dużą przyjemnością odnotował informację o odejściu lady Stevens z Ludgate. Jak napisał, ta „pneumatyczna brunetka” zasłynęła głównie tym, że w książce Woman as Chameleon: Or How to Be an Ideal Woman zapoznała Angielki z techniką ssania palców u stóp. W nekrologu zacytował jej radę, jak „uspokajać” męża po ciężkim dniu w pracy: „Zawsze całuj ciało męża, zaczynając od dużych palców u stóp. Po ucałowaniu i possaniu paluchów (miejmy nadzieję, że przynajmniej je umył), całuj jego nogi centymetr po centymetrze […]”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>