„Och, musisz mi to powiedzieć...” - kontynuacja | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

„Och, musisz mi to powiedzieć…” – kontynuacja

Biedny Jones wkroczył jednak na niebezpieczny teren. Do głównych funkcji plotek w pracy należy przekazywanie niepisanych reguł. Na Fleet Street jedna z takich reguł zakazuje „szarpania” innych wydawców (lub ich martwych kameleonów), a lady Stevens była żoną prezesa „Daily Express”. Mimo to Jones miał tupet dodać jeszcze do nekrologu, że dziennikarze z całego świata byli zachwyceni jej sugestią, że dobre żony powinny zachowywać się jak prostytutki, gdyż „pozwoliło to lepiej zrozumieć domowe życie magnatów prasowych”. Wydawca Jonesa doprawdy miał powody, żeby nie być zadowolonym z tego nekrologu, gdyż rzucał on cień na jego własne małżeństwo, a ponadto wyglądało to nieco jak taniec radości na grobie żony rywala.

To jednak nie wszystko. Nekrolog okazał się wyjątkowo niefortunny, ponieważ właśnie w tym momencie „Telegraph” negocjował z lordem Stevensem umowę – Jego Lordowska Mość miał przejąć druk i 20 procent udziałów w „Daily Express”. Jones spędził dziesięć dni w piekle. On starał się uniknąć gilotyny, a w windzie wszyscy unikali go jak zarazy…

Rzadko słuchać narzekania „gdybym tylko nieco więcej plotkował…”. Tymczasem plotki są niezbędnym instrumentem przetrwania w pracy. Sztuka nie polega na tym, żeby położyć im kres (eliminować należy tylko złośliwe kalumnie), ale by jak najlepiej je wykorzystać. Plotkujemy, żeby wiedzieć, co robią ludzie z naszego otoczenia. („Jones, czy może zauważyłeś wczoraj w windzie tych facetów z «Daily Express»?”) Ze szczególnym zapałem plotkujemy na temat osób postawionych wyżej w hierarchii, co tłumaczy, dlaczego szefowie tak ostro krytykują pocztę pantoflową. Plotkujemy, żeby podwyższyć swój status, żeby być tym, kto z zadowolonym uśmiechem dzieli się z innymi świeżymi informacjami. Plotkujemy, by poznać normy i wartości uznawane w naszej grupie („Słyszałeś, co napisał Jones w nekrologu?”), a także w celu manipulowania innymi członkami grupy i przywoływania do porządku tych, którzy naruszają obowiązujące zasady.

Mimo oczywistych korzyści, jakie przynosi plotka, poczta pantoflowa nadal majak najgorszą opinię. Dyrektor Dale Carnegie Training, firmy konsultingowej w dziedzinie organizacji i zarządzania, niedawno zasugerował, że najlepsza rzecz, jaką zarząd może zrobić w celu zwiększenia wydajności, to „zakazać rozmów przy automatach z kawą”. Ciekawe jak, jeśli wykluczy się obcięcie pracownikom języków i przekształcenie ich w roboty? Hm, no… „Chociaż jeśli się nad tym zastanowić, trzeba przyznać, że rozgrywki w każdej organizacji są odwieczną praktyką” – dodał pan dyrektor. Nie jest łatwo zmienić odwieczne zwyczaje.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>