Obawy przed przekraczaniem granic hierarchii | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Obawy przed przekraczaniem granic hierarchii

Z drugiej strony, podróżując z szefem, podwładny często ma szansę dowiedzieć się czegoś o rozgrywkach na samej górze. Bliski kontakt pozwala się zorientować, kto zdoby- wa coraz większe wpływy, kto przegrywa i jaki to może mieć wpływ na wszystkich pracowników. W firmie z listy Fortune 500 pani menedżer (średni szczebel) zawsze starała się zabrać helikopterem lub samolotem (a w najgorszym wypadku limuzyną) z szefostwem. W pewnym punkcie swej kariery musiała raz na tydzień jeździć do zakładu w sąsiednim stanie. Podróż samochodem trwała cztery godziny w jedną stronę. Różni wiceprezesi też często musieli bywać w tym zakładzie, tyle że przemieszczali się wygodniej i znacznie szybciej, bo firmowym samolotem. Ona zawsze starała się polecieć z którymś z nich. „Wystarczy znać ich asystentki – wyjaśnia. – Wiceprezes ma większe szanse dostać samolot, jeśli może powiedzieć, że będzie pełny. Jeśli zatem jesteś dla tych dziewczyn miła, zawsze do ciebie zadzwonią.”

Jej współpracownicy mieli większe obawy przed przekraczaniem granic hierarchii. „Zdradziłam tę metodę koleżankom i kolegom, ale oni zawsze odpowiadali: «Och, to nie jest miejsce dla mnie». Myślałam wtedy, «To nie sprawa twojego miejsca, tylko twojej pracy». Trzeba się orientować, co dzieje się w firmie, a w ten sposób można się sporo dowiedzieć.” Pewnego dnia, gdy leciała firmowym helikopterem, przedstawiła się pozostałym pasażerom. Okazało się, że podróżowała w towarzystwie samych wiceprezesów. „No, to tylko ja jedna nie jestem wiceprezesem” – zażartowała. To było łagodne przyznanie się do przekroczenia reguł porządku społecznego. „Jeszcze ma pani czas” – odpowiedział z uśmiechem najsympatyczniejszy, który widocznie dostrzegł, że jest stosunkowo młoda.

Nawiązali rozmowę. Ów miły wiceprezes, jak wspomina dalej bohaterka naszej opowieści, „wyglądał jak przywódca i pachniał jak przywódca”. Dowiedziała się również czegoś, czego pozostali pasażerowie nie mogli usłyszeć z powodu szumu silnika: jej rozmówca miał wkrótce wziąć udział w posiedzeniu rady nadzorczej. Jak wspomina, następnego dnia, po powrocie do głównej siedziby, „powiedziałam wiceprezesowi, który był moim bezpośrednim szefem, że ten człowiek zajdzie daleko. «Skąd wiesz?» – spytał. Odpowiedziałam, że słyszałam, iż został zaproszony na posiedzenie rady nadzorczej. «To niemożliwe» – odrzekł.” Niedługo potem Pachnący-jak-Lider został CEO.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>