MANTRA DLA MAŁPIEGO UMYSŁU? | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

MANTRA DLA MAŁPIEGO UMYSŁU?

W pierwszej chwili medytacja może wydać się techniką wyjątkowo źle pasującą do świata, w którym każdy chciałby być czterystukilogramowym gorylem. W rozmowie z Davidsonem na głos wyraziłem to zastrzeżenie: „Czy jakaś firma rzeczywiście mogłaby chcieć, żeby jej pracownicy wzorowali się na buddyjskich mnichach, którzy nie dążą do żadnych osiągnięć?”.

„Czy sądzi pan, że Dalajlama rzeczywiście niczego nie osiągnął?” – prychnął Davidson. Na ścianie w jego gabinecie wisi zdjęcie, jak ściska dłoń Dalajlamy. Obaj się kłaniają, mój rozmówca nieco niżej. Powstrzymałem się przed wyrażeniem sugestii, że być może Jego Świątobliwość jest ewolucyjnie zbyt rozwinięty, żeby mógł pasować do zakładów Hondy, gdzie robotnicy chóralnie wyśpiewują „Zgnieciemy, zmiażdżymy, zarżniemy Yamahę!”.

Davidson sprawdził jednak efekty medytacji w pewnej firmie, gdzie wszyscy świetnie zdają sobie sprawę ze znaczenia rywalizacji. Ochotnicy z dużych zakładów chemicznych Promega w Wisconsin raz w tygodniu przez pół dnia ćwiczyli tradycyjną medytację: siedzieli spokojnie, z rękami na brzuchu, głęboko oddychając i starając się osiągnąć absolutny spokój. Oprócz tego raz dziennie przez czterdzieści pięć minut mieli też medytować w domu.

„W naszej kulturze panuje obsesja na punkcie pewnych praktyk łączących się z wysiłkiem fizycznym, które mają zauważalny wpływ na ciało – zauważa Davidson. – Nie brakuje jednak dowodów, że jeśli o umysł zatroszczymy się równie usilnie, jak o ciało, możemy wyćwiczyć pozytywne emocje i zachowania, takie jak szczodrość, zadowolenie z życia, współczucie. To są umiejętności, których można się nauczyć, nie zaś stałe cechy.”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>