LEPSZE KLATKI DLA KORPORACYJNYCH ZWIERZĄT CZ. II | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

LEPSZE KLATKI DLA KORPORACYJNYCH ZWIERZĄT CZ. II

Taki brak ostentacji jest wielkim odkryciem ruchu zielonego budownictwa. Idea wznoszenia budynków pozostających w harmonii ze środowiskiem, przy których konstrukcji oszczędność energii i wygoda zamkniętych w środku zwierząt stanowią najwyższy priorytet, jeszcze kilka lat temu stanowiła cel szyderczych ataków, potem na czas pewien popadła w zapomnienie, dziś natomiast staje się powszechnie akceptowana. W Filadelfii Comcast buduje zielony wieżowiec o wysokości 292 metrów. W środku Manhattanu Bank of America wznosi biurowiec wyposażony w system filtrów usuwających 95 procent pyłu zawartego w powietrzu. Władze stanowe Waszyngtonu ogłosiły, że będą budować wyłącznie zielone gmachy. Nawet Wal-Mart i Target rzekomo budują ekologiczne hale handlowe.

Co to oznacza, że budynek jest „zielony”? Czy rzeczywiście łatwiej tu wytrzymać typowy, dwunastogodzinny dzień pracy? Czy drapacz chmur o wysokości 292 metrów może być „ekologiczny”? I czy określenie „zielony budynek” nie jest wewnętrznie sprzeczne?

Budynki zaliczane do nowej fali zielonego budownictwa nie są wznoszone zgodnie z jakimś wybranym kanonem estetycznym: tak jest zapewne lepiej, jeśli wziąć pod uwagę skojarzenia z brzydkim kaczątkiem, jakie wywoływały pierwsze ekologiczne projekty z lat siedemdziesiątych i z początku osiemdziesiątych. W nowoczesnych, zielonych budynkach nie ma podobnych do bunkrów skarp ziemnych, rzucających się w oczy paneli słonecznych i innych ostentacyjnie ekologicznych rozwiązań technicznych. Architekci odrzucili wcześniejsze zamiłowanie do ascetycznej niewygody: dziś uważają, że budynku nie można uznać za zielony, jeśli ludzie nie lubią w nim przebywać.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>