KORTYZOL - SPRAWCA ZAMIESZANIA CZ. II | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

KORTYZOL – SPRAWCA ZAMIESZANIA CZ. II

Choć jednostki nieraz płacą za to bardzo wysoką cenę, wiele organizacji stosuje działania prowadzące do podwyższenia poziomu kortyzolu u pracowników. Na przykład zaskakująco często stosuje się ograniczenie swobody poruszania – czy wiecie chociażby, że niewykwalifikowani pracownicy zatrudnieni na nocnej zmianie w Wal-Marcie są zamykani na klucz. Podobną metodę Enron zastosował wobec audytorów z Arthura Andersena: zamknięto ich w sali konferencyjnej i zapowiedziano, że nie wyjdą, dopóki nie podpiszą dokumentu aprobującego wątpliwy z prawnego punktu widzenia plan wykorzystania ulgi podatkowej w wysokości 270 milionów dolarów.

Rozpowszechnionym środkiem nacisku jest krzyk. Gap Inc. oszacowała ostatnio, że w jednej czwartej jej azjatyc- kich fabryk członkowie zarządu posługują się psychicznym przymusem i stosują werbalną agresję. Firma zdecydowała się to ujawnić, ponieważ podjęła wyjątkowo odważną próbę doprowadzenia do poprawy warunków pracy w swoich zakładach. Wiele innych organizacji toleruje jednak krzyk, a nawet zachęca do werbalnej agresji, choć biochemiczna reakcja ofiar na takie demonstracje dominacji jest identyczna jak na atak fizyczny. Według niektórych badań prześladowania werbalne są emocjonalnie nawet jeszcze bardziej szkodliwe niż fizyczne.

Kilka lat temu pewna firma samochodowa z Detroit zatrudniła Meredith Johnson (nazwisko zmienione) na stanowisku menedżera. W tym okresie firma usilnie starała się zaspokoić zwiększony popyt. Sam opis obowiązków Johnson mógłby wzbudzić u wielu osób poważny lęk. Miała „zwiększyć wydajność” – to zadanie w korporacyjnych koszmarach kojarzy się ze stereotypem człowieka z zewnątrz, który wszystko mierzy stoperem (w dzisiejszych czasach raczej stosuje się do tego PDA) i wymyśla, jak coś zrobić szybciej. Johnson w rzeczywistości była jeszcze gorsza niż ten stereotyp. Od swych podwładnych wymagała obszernych sprawozdań w nierealnych terminach. Często zwoływała narady na ósmą rano w poniedziałek, a gasiła światło w firmie o dziesiątej wieczorem. Gdy któryś z pracowników jej podpadł, zapowiadała publicznie, że jeśli się nie poprawi, to ona skontaktuje się z działem kadr i każe go zwolnić. W ciągu kilku miesięcy rzeczywiście doprowadziła do wyrzucenia paru osób, a wielokrotnie informowała dział personalny o ludziach spoza jej działu, których uważała za „kiepskich”.

„Strach powodował zdenerwowanie, bezsenność i inne fizyczne symptomy stresu – komentuje jeden ze starszych menedżerów tej firmy. – Jeden z jej pracowników (który wcześniej sądził, że jest bezpieczny, bo bez przerwy strasznie jej się podlizywał) miał zawał serca. Ludzie czuli się tak, jakby ich zatrudnienie i przyszłość zupełnie przestały od nich zależeć.”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>