INSTYNKT PRZYNALEŻNOŚCI | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

INSTYNKT PRZYNALEŻNOŚCI

Możliwe jest jednak jeszcze jedno wyjaśnienie altrui- stycznego zachowania, które pasuje równie dobrze do Feuersteina, jak i do Turnera. Już od kilku lat biolodzy, antropolodzy i ekonomiści nerwowo o nim napomykają. Sedno tej koncepcji stanowi teza, że wcale nie jesteśmy takimi indywidualistami, za jakich lubimy się uważać. Przeciwnie, gdy jesteśmy sami, szybko więdniemy. (Należy to rozumieć dosłownie: osoby pozbawione wsparcia społecznego szybciej zapadają na choroby serca, poddają się chronicznemu stresowi, łapią HIV i inne choroby. Nawet jeśli mają więcej zabawek, umierają młodziej.) Tylko w kontekście grupy i sieci relacji społecznych stajemy się w pełni ludźmi.

Odkryli to też liczni starzejący się przedsiębiorcy, którzy, sprzedawszy firmy, jakie budowali przez całe życie, nagle przekonują się, że nie są już osobnikami alfa, lecz żyją w izolacji. Również emeryci i ludzie, których zwolniono z pracy, często cierpią z powodu alienacji i głębokiego poczucia utraty (zdarza się to nawet gliniarzom z wydziału zabójstw, gdy wieloletni partner nagle dostaje przeniesienie do narkotyków).

Jak większość małp, jesteśmy zwierzętami społecznymi. Mamy instynkt przynależności do grupy. Gdy przyłączamy się do jakiejś grupy, na ogół – wbrew upartym, wrodzonym skłonnościom do innego zachowania – nieco się zmieniamy, dostosowujemy i modyfikujemy nastawienie umysłowe: nasze emocje wpływają na ludzi w otoczeniu, a ich emocje zarażają nas, natychmiast i poza kontrolą świadomości. Zaczynamy ubierać się jak nowi koledzy, mówić językiem przyjętym w firmie, a dla IBM jesteśmy gotowi przelewać niebieską krew. W Nike niektórzy młodzi przedstawiciele handlowi używają pseudonimu Ekin (anagram Nike), a nawet każą sobie tatuować logo firmy. Przypomina to zachowanie sprzedawcy w sklepie z płytami z filmu Przeboje i podboje, który, zatrudniony na dwa dni w tygodniu, już od dwóch lat przychodzi do pracy codziennie. Współpracownicy stają się naszym stadem, naszym plemieniem. Zaczynamy postrzegać świat w kategoriach my-oni.

Związek z grupą staje się głęboki, niemal fizjologiczny: otoczenie może wpłynąć na nasze ciśnienie, produkcję substancji biochemicznych (takich jak serotonina, dopa- mina, kortyzol i testosteron), na działanie naszego układu nerwowego, a nawet na zdolności reprodukcyjne. Niektórzy biolodzy uważają, że w takim kontekście reakcja „zbliż się i zaprzyjaźnij” jest równie silna, jak odpowiedź „uciekaj lub walcz”, choć ta ostatnia była do tej pory lepiej znana. Sympatyczne zachowanie, troska o innych i chęć poddania się ich opiece są równie niezbędne do życia, jak czyste powietrze. A dowody potwierdzające tę nową koncepcję pochodzą wprost z naszych mózgów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>