DLACZEGO NIE POTRAFIMY ŻYĆ W ZGODZIE CZ. II | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

DLACZEGO NIE POTRAFIMY ŻYĆ W ZGODZIE CZ. II

Marcial Losada, psycholog zajmujący się organizacjami, przez dziesięć lat obserwował, jak różne zespoły menedżerów w Electronic Data Systems H. Rossa Perota opracowują roczne plany. Żeby pomóc mu w obserwacjach, korporacja EDS wyłożyła dwadzieścia milionów dolarów na budowę i wyposażenie specjalnych sal konferencyjnych z weneckimi lustrami. Losada postępował dokładnie tak, jak każdy prymatolog badający duże i niebezpieczne zwierzęta: trzymał się na uboczu i analizował skomplikowane wzajemne relacje obserwowanych osobników, a potem przygotował ilościową bazę danych z informacjami o różnych zachowaniach.

Pozostali obserwatorzy analizowali nagrane na wideo spotkania i liczyli zachowania „pozytywne” (takie jak komentarz „To dobry pomysł”) oraz „negatywne” (jak uwaga „To najgłupsza rzecz, jaką w życiu słyszałem”). Inni badacze niezależnie oceniali sprawność zespołów, biorąc pod uwagę takie czynniki jak zysk, zadowolenie klientów i aprobata kolegów. Następnie porównano te zbiory danych. Okazało się, że w piętnastu najsprawniejszych zespołach średnia proporcja zachowań pozytywnych do negatywnych wyniosła 5,6. Dla dziewiętnastu najgorzej ocenionych parametr ten miał średnią wartość 0,36 – czyli w przybliżeniu trzy zachowania negatywne na jedno pozytywne.

Wniosek jest oczywisty: skoro ludzie koncentrują uwagę na kłótniach, urazach, oszczerstwach, pogardliwych gestach, sceptycznych grymasach i groźbach, trzeba ich długo dopieszczać, żeby się uspokoili i nabrali zaufania. W pewnej rodzinnej spółce wiceprezesem (i dziedzicem) jest ładna kobieta z wielkimi, niebieskimi oczami i spiętymi z tyłu jasnymi włosami. Jej zgrabną szyję zdobi zwykle naszyjnik z pereł. Pani wiceprezes okazuje niemal matczyną troskę o swych pracowników i doskonale wie, że ostre słowo może sprawić, iż schowają głowy jak przerażone żółwie.

„Gdy mowa ciała wskazuje, że to właśnie się stało, bardzo się staram, żeby żółw znowu wysunął główkę ze skorupy. Czasem ludzie po prostu fizycznie się zamykają.” Szeptem naśladuje dźwięk: „Czak!”. I opowiada dalej – „Często opuszczają wtedy głowy, spuszczają ramiona i odchylają się do tyłu na krześle, wyraźnie sygnalizując, że nie uczestniczą już w grze. Trzeba natychmiast dostrzec, co zrobiłeś, i zareagować, na przykład mówiąc: «Słuchaj, twoja uwaga jest bardzo trafna i musimy ją rozważyć». Ludziom trzeba zapewnić bezpieczne środowisko”. I na koniec dodaje komicznym szeptem: „Wtedy niewielka główka żółwia wychyla się ze skorupy… Powoli… Bardzo ostrożnie”. Trudno jest słuchać takich wywodów w chłodnym i racjonalnym kontekście biznesu, ale z drugiej strony na poziomie emocjonalnym nie jest łatwo się im oprzeć. Być może to wpływ tych wielkich, niebieskich oczu. „Gdy jesteś członkiem rodziny – dodaje moja rozmówczyni – wszyscy ci się przyglądają. To normalne, tak ludzie postępują. To wspaniała okazja, żeby stworzyć niezwykle pozytywną atmosferę. Tak jest najlepiej. Tak jest najzabawniej.”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>