DEMONSTRACYJNA HISTERIA | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

DEMONSTRACYJNA HISTERIA

Owen Edwards, dziennikarz, przekonał się na własnej skórze o skuteczności zrytualizowanej groźby w postaci – jak to określił – „demonstracyjnej histerii”. Pod koniec lat siedemdziesiątych, gdy był redaktorem „Cosmopoli- tan”, redaktorem naczelnym była Helen Gurley Brown. Jak sam pisał, „ciężko pracująca, bezstronna i wymagająca szefowa […], która nigdy nie pozwalała sobie na publiczne upokarzanie pracowników ani egzekucje na miejskim rynku”. Jednak pewnego dnia Edwards usłyszał gwałtowne walenie w ścianę dzielącąjego pokój od gabinetu Brown. Gdy wyszedł zobaczyć, co się stało, pozostali pracownicy redakcji Już zabrali się pod drzwiami gabinetu szefowej i z szeroko otwartymi ustami patrzyli, co się dzieje. Helen tymczasem systematycznie chwytała kolejne przedmioty leżące na biurku i z całej siły ciskała nimi w ścianę. Skończyła dopiero wtedy, gdy biurko było już zupełnie puste, a pod drzwiami zdążyła się zebrać cała redakcja. Przyczyną tego niezwykłego wybuchu była, jak się okazało, awaria dyktafonu. Poprzedniego dnia, przed wyjściem do domu, Brown nagrała ponad dwadzieścia listów, które znikły. Nikt z nas nie był zatem przedmiotem jej gniewu, ale też wszyscy, którzy widzieli tę scenę, dobrze zapamiętali, że lepiej jej nie denerwować”.

W tym samym duchu – zrezygnowanego podporządkowania – inżynier Ron Godbey wspomina ostatnią z wielu reorganizacji w firmie lotniczej Hamilton Sundstrand, po której jego szefem został niski i gruby facet „z małymi, krótkimi rączkami” i parszywą osobowością. Jabba Hutt -jak go nieuchronnie przezywano – zaczął od zaproszenia pracowników na indywidualne rozmowy do swojego nowego gabinetu. Gdy Godbey czekał w recepcji na przyjęcie, zobaczył wychodzącego od szefa kolegę, który „był blady jak ściana […] i wyglądał, jakby zaaplikowano mu elektrowstrząsy”. Godbey wziął teczkę z „największymi osiągnięciami” i wszedł do gabinetu. Gdy stanął przed potężnym biurkiem, Jabba uniósł głowę. „Godbey, tak? – spytał. – Wydaje mi się, Godbey, że jesteś sympatycznym facetem. Nie cierpię sympatycznych facetów. Teraz spieprzaj stąd.” Godbey miał wrażenie, jakby otworzył kuchenne drzwi i zetknął się twarzą w twarz z wściekłym sznaucerem. Przez kilka następnych lat starał się nie wychylać, o co niewątpliwie chodziło Jabbie. „W tym okresie firmy masowo zwalniały ludzi. Robiłem swoje i miałem nadzieję, że następnego dnia będę jeszcze miał pracę.”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>