Grudzień 2015 | Strona 2 z 6 | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Monthly Archives Grudzień 2015

Pracownik z silnie rozbudowaną motywacją

Ludzie podejmują też zdecydowanie odmienne wybory w zależności od tego, czy sytuacja przedstawiona jest w kategoriach ewentualnych zysków, czy strat. Wyobraź sobie, że badacz proponuje ci albo 1000 dolarów, albo 50 procent szans na wygranie 2500 dolarów. Jeśli zachowasz się tak jak większość badanych, wybierzesz gwarantowany tysiąc dolarów. Gdy natomiast ludzie słyszą, że albo mogą stracić 1000 dolarów, albo mają 50 procent szans na stratę 2500, większość wybiera bardziej ryzykowną strategię. Wydaje się, że zachowujemy się asekurancko i wybieramy pewny, choć mniejszy zysk, natomiast możliwość straty budzi w nas taki lęk, iż decydujemy się na poważne ryzyko, byle tylko jej uniknąć.

Czytaj więcej

Zrytualizowane groźby

Według Rapaille’a Durango jest przeznaczony dla klientów odznaczających się podwyższonym, „gadzim instynktem przetrwania”. „Według mojej teorii, gad zawsze wygrywa. «Jeśli dojdzie do wypadku, chcę, żeby zginął ten drugi» – mówi gad. Oczywiście, nie może czegoś takiego powiedzieć publicznie”-dodał Rapadle. Wobec tego SUV podobny do dzikiego kota mówi to za niego.

Czytaj więcej

Daniel Livingstone i jego historia

Obserwując szympansy, Frans de Waal zauważył, że 60 procent poważnych walk między dorosłymi samcami zdarzyło się wtedy, gdy osobniki nie pozdrawiały się nawzajem w normalny sposób. „Te dane potwierdzają założenie, że «pozdrowienia» działają uspokajająco – pisze de Waal. – Prawdopodobnie dla dominującego samca są one znakiem, że jego pozycja nie jest zagrożona. Demonstracja szacunku w postaci «pozdrowienia» jest dla osobnika przegrywającego walkę o dominację ceną, jaką płaci za wolne od napięć relacje ze zwycięzcą.”

Czytaj więcej

LEGENDY O TESTOSTERONIE

Walka o dominację, a nawet sama perspektywa takiej walki, powoduje również wzrost poziomu testosteronu, zwłaszcza u mężczyzn. Nie ma większego znaczenia, czy chodzi o bój na siekiery na śmierć i życie, czy o spór na temat lokalizacji dorocznego pikniku pracowników firmy.

Czytaj więcej

Strategie podwładnych – kontynuacja

Gdy Black pisał biografię Franklina D. Roosevelta, Hol- linger okazał mu szczodrą pomoc, finansując zakup prezydenckiej biblioteki i dokumentów – w sumie kosztowało to dziewięć milionów dolarów. Black pofatygował się, żeby poprosić radę o zgodę na największy zakup (osiem milionów) dopiero dwa lata po fakcie. Był to tylko jeden z wielu punktów w porządku obrad telekonferencji trwającej łącznie siedemdziesiąt pięć minut. Rada przyklepała transakcję, opierając się na deklaracji sprzedającego, że dokumenty „są co najmniej tyle warte”. (Dziwnym trafem poprzedni właściciel nie wspomniał, że niecały rok wcześniej zapłacił za całe archiwum trzy i pół miliona dolarów.) Prawie nic z kolekcji nigdy nie przekroczyło progu siedziby korporacji – zamiast tego dokumenty posłużyły do ozdobienia prywatnej rezydencji Blacka. Po ostatecznym rozstaniu z Blackiem Hollinger odzyskał te zbiory i sprzedał za cenę o 5,6 miliona dolarów niższą. „Źródło bliskie rady” powiedziało dziennikarzowi „New York Timesa”, że „i tak nie przyszło im łatwo powiedzieć «musisz oddać archiwum albo je sprzedać»”.

Czytaj więcej

Zrozumienie natury władzy

Władza w naturalny sposób prowadzi również do niewłaściwego zachowania w sferze seksu. „Sama idea władzy – pisze Keltner – skłania ludzi do częstszego myślenia o seksie. Zwłaszcza osobników i tak skłonnych do swobodnego traktowania «tych» spraw.” Tacy ludzie mają poczucie, że „im się to należy”. Na przykładjeden z prezesów BBC upomniany za opłacenie seksualnych eskapad z funduszu dyspozycyjnego, poczuł się wyraźnie zirytowany. „Odpierdolcie się – oświadczył, po czym dodał z cudowną dezynwolturą – Jestem starym człowiekiem. Wkrótce i tak umrę, więc jeśli BBC to się nie podoba, to fatalnie się składa!”

Czytaj więcej

MAKIAWELICZNE MAŁPY

Skłonność do tworzenia hierarchii nie jest czymś, czego uczymy się metodą prób i błędów. Nie wymyśliliśmy jej. Przeciwnie, zwykle staramy się wymyślić, jak się z niej wydostać: „Czy naprawdę mam tracić weekend tylko po to, żeby szef był zadowolony? Czy naprawdę muszę zostawać w biurze tak długo, że gdy wracam do domu, dzieci już śpią, tylko po to, by w przyszłym roku mieć większe szanse na awans?”. Przecież z pewnością nie zaakceptowaliśmy hierarchii tylko dlatego, że jakiś zdolny facet w dziale planowania uznał, że dzięki temu wzrosną zyski.

Czytaj więcej

FIRMA TO PRAWDZIWE ZOO CZ. II

Te nadużywane przenośnie nie mają w sumie wiele wspólnego z prawdziwym światem: życie zwierząt nie jest tak proste, jak się nam wydaje, a życie pracowników korporacji aż tak złożone, jak przywykliśmy sądzić. Choć te dwa światy mają wiele wspólnego i to nie tylko pod najbardziej oczywistymi względami. Naprzykład, agresywni biznesmeni często posługują się „zwierzęcymi” analogiami, ponieważ (mylnie) uznają, że to odpowiedniki cytatów ze Sztuki wojny (tyle że wojny prowadzonej innymi środkami). Idea stad zwierząt rządzonych przez „demoniczne samce”, demonstrujące „kły i pazury czerwone od krwi”, pasuje do pewnej wizji świata biznesu: „Tak, to naprawdę cholerna dżungla!”. Proszę mnie źle nie zrozumieć. To bardzo intrygująca wizja i, pisząc tę książkę, będę się do niej często odwoływał. Podobnie jak mój nowy znajomy – szef departamentu Ameryki Północnej – wszyscy czasem lubimy ostre starcia, choć raczej wolimy przyglądać się im z bezpiecznej odległości.

Czytaj więcej

Pozytywne przykłady przywództwa

Osobniki o wysokim statusie wyznaczają standardy i dają przykład. Czasami, oczywiście, dają zly przykład. W Pipę Dreams, książce u upadku Enronu, Robert Bryce obliczył, że ta szaleńczo rozrzutna korporacja regularnie wydawała 45 tysięcy dolarów tygodniowo, żeby Pai, jeden z jej topmene- dżerów, mógł latać odrzutowcem Falcon 900 między swym domem na przedmieściach Houston i ranczem w Kolorado. Pai może i był „geniuszem giełdy”, ale jego dział stracił furę pieniędzy. Ponadto, cenny czas, który zaoszczędził, korzystając z firmowego odrzutowca, zwykle marnował na czytanie gazet w pracy i lunche w lokalnych barach, również na rachunek firmy. Takie zachowanie szefów Enronu sprawiło, że w firmie rozkwitła kleptomania. Stąd widok szabrowników w białych kołnierzykach, którzy po bankructwie Enronu wywozili swoje „rzeczy osobiste”, używając skórzanych foteli na kółkach w charakterze wózków sklepowych.

Czytaj więcej

PROTOKÓŁ WAŻNIAKÓW I RADOŚĆ DEFENESTRACJI

Czy pominięcie takich gestów ma znaczenie? „Oczywiście, że nie – odpowiadają na ogół ci z góry. – Nie przywiązuję do tego żadnego znaczenia.” Warto jednak pamiętać o pewnej praktycznej zasadzie: szefowie na ogół kłamią. Przyjacielskie pozdrowienia i drobne gesty wyrażające szacunek są istotne dla gładkiego funkcjonowania niemal każdej relacji, nawet między osobami o równym statusie. Czymże są przecież dobre maniery, jeśli nie sygnalizacją pokojowych intencji. Te lekcje dobrego wychowania pomagają nam przełamać naturalną skłonność do uznania każdego obcego za potencjalne zagrożenie. Przez kilka minut wymieniamy uprzejmości – niekiedy niemal przez całą rozmowę – ponieważ dzięki temu możemy pokonać demona negatywnej inklinacji, rozluźnić zaciśnięte pięści i przejść do właściwego tematu.

Czytaj więcej

Lutz i jego technika

Wiceprezes General Motors Robert Lutz opisuje technikę, jaką stosował w młodości podczas narad działu, gdy chciał rzucić wyzwanie osobom stojącym wyżej w hierarchii społecznej. Pewnego razu „wielki szef X” zwięźle określił jego propozycję jako „kretyński pomysł […] a wszyscy inni, kiwając pośpieszenie głowami, rzucali mi spojrzenia mówiące wyraźnie «jak możesz być taki głupi?»”. Wyrażając językiem ciała należyty szacunek, Lutz odpowiedział tonem rozważnym i rozsądnym: „Proszę mi wybaczyć. Wiemy, że pierwotnie zajął pan krytyczne stanowisko, ale uznaliśmy, że są pewne istotne fakty, o których pan nie został należycie poinformowany. Z tego powodu myślimy, że gdy przedstawimy wszystkie ważne okoliczności, zechce pan je wziąć pod uwagę”.

Czytaj więcej

INSTYNKT PRZYNALEŻNOŚCI

Możliwe jest jednak jeszcze jedno wyjaśnienie altrui- stycznego zachowania, które pasuje równie dobrze do Feuersteina, jak i do Turnera. Już od kilku lat biolodzy, antropolodzy i ekonomiści nerwowo o nim napomykają. Sedno tej koncepcji stanowi teza, że wcale nie jesteśmy takimi indywidualistami, za jakich lubimy się uważać. Przeciwnie, gdy jesteśmy sami, szybko więdniemy. (Należy to rozumieć dosłownie: osoby pozbawione wsparcia społecznego szybciej zapadają na choroby serca, poddają się chronicznemu stresowi, łapią HIV i inne choroby. Nawet jeśli mają więcej zabawek, umierają młodziej.) Tylko w kontekście grupy i sieci relacji społecznych stajemy się w pełni ludźmi.

Czytaj więcej

KORPORACYJNE MAŁPY CZ. II

Spędzamy godziny pracy w sposób, którego ani nasi ludzcy, ani małpi przodkowie nie uznaliby za naturalny. Nasze życie w biurze czy fabryce jest równie naturalne, jak szympansa w ogrodzie zoologicznym. (A w niektórych firmach tak naturalne, jak życie kury na drobiowej fermie, w dodatku kury, która w każdej chwili narażona jest na zadziobane przez jakiegoś upierzonego tyrana.) Jedyne, co się nie zmieniło, to nasza zwierzęca natura.

Czytaj więcej