20/12/2015 | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Daily Archives 20/12/2015

Strategie podwładnych – kontynuacja

Gdy Black pisał biografię Franklina D. Roosevelta, Hol- linger okazał mu szczodrą pomoc, finansując zakup prezydenckiej biblioteki i dokumentów – w sumie kosztowało to dziewięć milionów dolarów. Black pofatygował się, żeby poprosić radę o zgodę na największy zakup (osiem milionów) dopiero dwa lata po fakcie. Był to tylko jeden z wielu punktów w porządku obrad telekonferencji trwającej łącznie siedemdziesiąt pięć minut. Rada przyklepała transakcję, opierając się na deklaracji sprzedającego, że dokumenty „są co najmniej tyle warte”. (Dziwnym trafem poprzedni właściciel nie wspomniał, że niecały rok wcześniej zapłacił za całe archiwum trzy i pół miliona dolarów.) Prawie nic z kolekcji nigdy nie przekroczyło progu siedziby korporacji – zamiast tego dokumenty posłużyły do ozdobienia prywatnej rezydencji Blacka. Po ostatecznym rozstaniu z Blackiem Hollinger odzyskał te zbiory i sprzedał za cenę o 5,6 miliona dolarów niższą. „Źródło bliskie rady” powiedziało dziennikarzowi „New York Timesa”, że „i tak nie przyszło im łatwo powiedzieć «musisz oddać archiwum albo je sprzedać»”.

Czytaj więcej

Zrozumienie natury władzy

Władza w naturalny sposób prowadzi również do niewłaściwego zachowania w sferze seksu. „Sama idea władzy – pisze Keltner – skłania ludzi do częstszego myślenia o seksie. Zwłaszcza osobników i tak skłonnych do swobodnego traktowania «tych» spraw.” Tacy ludzie mają poczucie, że „im się to należy”. Na przykładjeden z prezesów BBC upomniany za opłacenie seksualnych eskapad z funduszu dyspozycyjnego, poczuł się wyraźnie zirytowany. „Odpierdolcie się – oświadczył, po czym dodał z cudowną dezynwolturą – Jestem starym człowiekiem. Wkrótce i tak umrę, więc jeśli BBC to się nie podoba, to fatalnie się składa!”

Czytaj więcej

MAKIAWELICZNE MAŁPY

Skłonność do tworzenia hierarchii nie jest czymś, czego uczymy się metodą prób i błędów. Nie wymyśliliśmy jej. Przeciwnie, zwykle staramy się wymyślić, jak się z niej wydostać: „Czy naprawdę mam tracić weekend tylko po to, żeby szef był zadowolony? Czy naprawdę muszę zostawać w biurze tak długo, że gdy wracam do domu, dzieci już śpią, tylko po to, by w przyszłym roku mieć większe szanse na awans?”. Przecież z pewnością nie zaakceptowaliśmy hierarchii tylko dlatego, że jakiś zdolny facet w dziale planowania uznał, że dzięki temu wzrosną zyski.

Czytaj więcej

FIRMA TO PRAWDZIWE ZOO CZ. II

Te nadużywane przenośnie nie mają w sumie wiele wspólnego z prawdziwym światem: życie zwierząt nie jest tak proste, jak się nam wydaje, a życie pracowników korporacji aż tak złożone, jak przywykliśmy sądzić. Choć te dwa światy mają wiele wspólnego i to nie tylko pod najbardziej oczywistymi względami. Naprzykład, agresywni biznesmeni często posługują się „zwierzęcymi” analogiami, ponieważ (mylnie) uznają, że to odpowiedniki cytatów ze Sztuki wojny (tyle że wojny prowadzonej innymi środkami). Idea stad zwierząt rządzonych przez „demoniczne samce”, demonstrujące „kły i pazury czerwone od krwi”, pasuje do pewnej wizji świata biznesu: „Tak, to naprawdę cholerna dżungla!”. Proszę mnie źle nie zrozumieć. To bardzo intrygująca wizja i, pisząc tę książkę, będę się do niej często odwoływał. Podobnie jak mój nowy znajomy – szef departamentu Ameryki Północnej – wszyscy czasem lubimy ostre starcia, choć raczej wolimy przyglądać się im z bezpiecznej odległości.

Czytaj więcej