Listopad 2015 | Strona 3 z 4 | Korporacja Perfect world - własna firma bhp bez zus z Suwałk

Monthly Archives Listopad 2015

Irytująca reguła w większości organizacji

Gdy odzywa się ktoś ze szczytu łańcucha pokarmowego, inni często pośpiesznie powtarzają to samo, a grupa aktywnie dyskutuje na temat jego uwag. Pragnienie małpowania alfy jest bardzo silne. Robert Lutz opisuje, jak ów„wielki szef X”, do którego ośmielił się bezpośrednio zwrócić, przeczytał – choć z wyraźną niechęcią -jego memo z opisem „głupiego pomysłu”. Chyba coś tam jednak znalazł, bo oświadczył: „No, cóż, to stawia cały problem w zupełnie nowym świetle. Czy wy też tak sądzicie?”. Ci sami menedżerowie, którzy chwilę wcześniej obrzucali Lutza spojrzeniami mówiącymi „ale z ciebie idiota”, teraz „odpowiedzieli chórem entuzjastycznych potakiwań i energicznie kiwali głowami”.

Czytaj więcej

Środki okazywania szacunku

Również mimika podwładnych wyraża szacunek. Osoby podporządkowane są zapalonymi, choć często nieświadomymi praktykami „zarządzania wrażeniem”. Łatwo zauważyć, jak zaciskają wargi, przygryzają je lub ssą, co sygnalizuje, że (wbrew własnym intencjom) usiłują ukryć prawdziwe uczucia. Częściej się uśmiechają, żeby zasygnalizować zgodę i chęć współpracy. To bynajmniej nie oznacza, że są zadowoleni. (Parafrazując stare powiedzenie o kobietach i mężczyznach, można powiedzieć, że podwładni uśmiechają się, kiedy chcą kogoś zadowolić, a szefowie, gdy są zadowoleni.) Gdy czują gniew, na ogół starają się go nie okazywać, natomiast bez wahania demonstrują zakłopotanie lub zawstydzenie.

Czytaj więcej

RYTUALIZACJA CZ. II

Z tego samego powodu w pracy rzadko można obserwować gwałtowne i otwarte zachowania dominacyjne. To zbyt niebezpieczne. Wystarczy popchnąć współpracownika, żeby wylądować w szpitalu, w sądzie lub na bruku. Doskonale też zdajemy sobie sprawę, że siłę fizyczną może zastosować nie tylko szef w stosunku do pracownika, ale również podwładny wobec przełożonego. Siła jako instrument społecznej dominacji ma jeszcze jedną wadę: ujawnia słabość, nie moc. Wszyscy znamy opowieści o menedżerach, którzy lubią chodzić z pałką baseballową lub kijem do golfa, jakby chcieli zademonstrować, że są naprawdę groźni. Kilka lat temu pewien kierownik produkcji wiadomości telewizyjnych z jednej z chicagowskich stacji prezentował właśnie taki styl. Jednak pewnego dnia w studiu zaczął pracować młody, nerwowy stażysta. Nie miał gdzie usiąść, więc ktoś uprzejmie rozstawił dla niego w kącie studia składany stolik i krzesło.

Czytaj więcej

EGALITARNE BAJKI CZ. II

Zawracanie nie jest raczej manewrem ćwiczonym w darwinowskiej szkole jazdy, ale nie można wykluczyć, że rzeczywiście tak wygląda natura ludzkiej hierarchii. Coraz więcej danych świadczy, że w toku ewolucji naczelne wielokrotnie oscylowały między egalitarnym i autorytarnym stylem dominacji społecznej. To zależy od okoliczności: podczas wojny model ścisłej kontroli, zgodnie z którym wyszczekiwane rozkazy są wykonywane natychmiast, wydaje się lepszy, natomiast w czasach pokoju i dobrobytu, gdy nie ma bezpośrednich zagrożeń, a niezadowolone jednostki mogą odejść, stosowniejszy jest zwykle styl bardziej egalitarny.

Czytaj więcej

Roztropny lider

Stringer za to często dzwonił do swego brata Roba, szefa brytyjskiego oddziału Sony. „Kurwa, dlaczego muszę znosić tego faceta? – mówił. – Kurwa, dlaczego my mu płacimy? Powiedz mi, co on właściwie robi. Powiedz mi, co on sobie myśli. Co ten facet sobie myśli!”

Czytaj więcej

Kobiety uśmiechają się częściej

Zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę przy uśmiechu. Komplikacje nie wynikają jedynie z równoczesnego działania sił biologicznych i kulturowych: istotny jest również czynnik płci. Kobiety uśmiechają się znacznie sprawniej (i częściej) niż mężczyźni. Choć mężczyźni są średnio o 15% więksi od kobiet i mają odpowiednio bardziej rozbudowane mięśnie, kobiety mają na ogół lepiej rozwinięte mięśnie odpowiedzialne za kształt uśmiechu (tzw. mięśnie jarzmowe większe, ciągnące się od oczu do kącików ust). Nikt nie wie, czy to ma oznaczać, że kobiety są genetycznie lepiej przygotowane do demonstrowania uśmiechu. To znaczy, nikt nie wie, czy mięśnie te powiększyły się na skutek bezpośredniej presji czynników ewolucyjnych (czemu towarzyszył wzrost liczby szybkich włókien mięśniowych), czy też jest to efekt uboczny kulturowo uwarunkowanych starań, by za pomocą uśmiechu skłonić agresywne samce do mniej wojowniczych zachowań. Być może jest to wynik interakcji natury i wychowania – samo wyposażenie genetyczne nie wystarczy do tego, by być wybitnym sportowcem: niezbędny jest trening.

Czytaj więcej

NEUROANATOMIA CZARNOWIDZTWA

W laboratorium University of Wisconsin w Madison, z głową w otworze przypominającej kształtem obwarzanek maszyny do obrazowania metodą rezonansu magnetycznego, leży na wznak ochotnik. Słychać piski i trzaski, gdy ogromny, ukryty magnes wiruje wokół, wytwarzając obraz mózgu złożony z trzydziestu przekrojów. Pewien niepokój budzi, gdy po jednej stronie szklanej ściany obserwujemy żywego człowieka, po drugiej natomiast obraz jego mózgu, obracający się o 360 stopni albo pochylający się do przodu lub do tyłu zgodnie z poleceniami operatora.

Czytaj więcej

Zadania asystenta

Jednym ze sposobów na zachowanie odpowiedniej czujności jest utrzymywanie dobrych relacji z osobami zajmującymi stosunkowo niskie pozycje w hierarchii, ponieważ ludzie niemający władzy zwykle trzeźwiej oceniają sytuację niż ich szefowie. Wynika to z prostej logiki. Ludzie u władzy koncentrują uwagę na potencjalnych zyskach i korzyściach, natomiast podporządkowani myślą raczej o prawdopodobnych kosztach. Muszą czujnie obserwować, co dzieje się dookoła, ponieważ są narażeni na najrozmaitsze niebezpieczeństwa, od zwolnienia z pracy po przydział nieprzyjemnego zadania, na które nikt nie ma ochoty. (Fizjolog Robert Sapolsky unieśmiertelnił to stwierdzenie w formie doskonale nadającej się na przysłowie: „Jeśli chcesz wiedzieć, czy słonia w zoo boli brzuch, nie pytaj weterynarza, tylko człowieka, który sprząta wybieg”.) Inteligentny szef uczy się zatem, żeby szanować opinie asystentki.

Czytaj więcej

UWAŻAJ NA METAFORY CZ. II

To charakterystyczny błąd naszych czasów, a może nawet naszego gatunku: wmawiamy sobie, że jesteśmy istotami rozumnymi, nie zaś zwierzętami, a zatem potrafimy kontrolować nasz postbiologiczny świat. I nie zgadzamy się, by to biologia lub uczucia sprawowały nad nami władzę. „Nie zajmuję się uczuciami – oświadczył niedawno pogardliwie Scott McNealy, prezes Sun Microsystems. – Zostawiam to Barry’emu Manilowowi.” Zgodnie z tym poglądem praca (a nawet wojna) to w pełni podporządkowana chłodnej logice działalność polegająca na ocenie argumentów za i przeciw w celu maksymalizacji zysków i minimalizacji strat. Prawda, rzecz jasna, wygląda dokładnie przeciwnie: jesteśmy emocjonalnymi zwierzętami, a ewolucyjne i antropologiczne spojrzenie na środowisko pracy (i każdej innej aktywności) ma zasadnicze znaczenie dla przetrwania w walce, która nabiera coraz bardziej darwinowskiego charakteru.

Czytaj więcej

WSZYSCY PATRZĄ NA ALFĘ

Wystarczy posiedzieć pewien czas w grupie pawianów lub innych naczelnych, by się przekonać, że w regularnych odstępach czasu wszystkie z uwagą przyglądają się otaczającemu je społecznemu pejzażowi. I ich wzrok często jakoś zatrzymuje się na alfie. W ten sposób upewniają się, że ich świat niewiele się zmienił: Jego Włochatość nigdzie się nie oddalił (a zatem pozostają bezpieczne w zasięgu jego ochronnej aury), ale również się nie zbliżył na niepokojąco małą odległość. Ta skłonność podporządkowanych do oglądania się na alfę bywa użytecznym narzędziem podczas spotkań z obcymi. To on bowiem zajmuje zazwyczaj miejsce z przodu, wybiera tematy dyskusji, de- cyduje, ile czasu poświęci się na ich omówienie, i określa klimat rozmowy.

Czytaj więcej

PEŁNE SZACUNKU WYZWANIE CZ. II

Jak widać, to bułka z masłem. Jeśli jesteś gotów sprzątać najgorsze brudy zostawione przez najmniej sympatycznych pacjentów w szpitalu dla umysłowo chorych, to może szef będzie cię przyzwoicie traktował. Niektórzy prześladowani pracownicy, podobnie jak właściciele nieposłusznych psów, mogą się zastanawiać, kto tak naprawdę kogo tresuje. Jest chyba jakiś lepszy sposób? Z pewnością można okazywać szacunek, nie wąchając czyichś stóp ani nie padając pokornie plackiem na podłogę. Podwładni mogą chyba uniknąć losu pewnego „raczej lojalnego i służalczego wice” z kalifornijskiej firmy z dziedziny zaawansowanej technologii, „który w teście Rorschacha wymienił pudle, glisty i obcięte jaja”.

Czytaj więcej

MANTRA DLA MAŁPIEGO UMYSŁU?

W pierwszej chwili medytacja może wydać się techniką wyjątkowo źle pasującą do świata, w którym każdy chciałby być czterystukilogramowym gorylem. W rozmowie z Davidsonem na głos wyraziłem to zastrzeżenie: „Czy jakaś firma rzeczywiście mogłaby chcieć, żeby jej pracownicy wzorowali się na buddyjskich mnichach, którzy nie dążą do żadnych osiągnięć?”.

Czytaj więcej